Zakupy w dyskontach.Czy można w nich kupić zdrową żywność?

IMG_1767.1

Nie będę ukrywać, zresztą nigdy tego nie robiłam, że niezwykle często sie dyskontuję. Nie wiem co prawda, czy istnieje takie określenie. Jeśli nie, to myślę, że warto by było żeby wprowadzić je do naszego codziennego słownika. Ponoć co drugi z nas decyduje się na robienie zakupów w dyskoncie spożywczym. Ponoć też jesteśmy do tego niejako zmuszani, bowiem powodem tego staje się nasza coraz to gorsza sytuacja materialna. Gdybym chciała rozwinąć ten własnie wątek, musiałabym z pewnością zahaczyć o aspekty polityczne, a od tego typu wywodów jestem daleka- szczególnie w takim gorącym okresie. Warto się wobec tego chyba jednak skupić na tym co najważniesze, czyli na zakupach spożywczych, które są najczęstszym powodem naszych wizyt w dyskontach.

Osobiście staram się robić zakupy we sposób roztropny, cokolwiek by to słwo nie oznaczało. I w tym miejscu muszę przyznać, że mimo moich starań, nie zawsze mi się to udaje. Ważne jednak, tak przynajmniej uważam, że widzę swoje błędy, a przynajmniej większość z nich. Dzisiaj niestety nie o tym. Zdecydowałam się poruszyć temat, który od pewnego momentu w jakis sposób mnie dość mocno nurtował, w rezultacie zaś zainspirował do napisania tego właśnie tekstu. Otóż od dłuższego czasu praktycznie za każdym razem kiedy odwiedzam któryś z dyskontów, przyglądam się chcąc nie chcąc zakupom osób, które stoją przede mną jak i za mną w kolejce. Spokojnie, nie popadłam w obsesję! Prawda jest taka, że każdy z nas stojąc przy kasie zerka co klient przed nim własnie kupuje. Ja podjęłam niewielką próbę rozłożenia tego na części pierwsze. Otóż wnioski niestety są dość smutne, można rzec śmiało. W dużej częśći zakupy osób, które stoją w kolejce przed, czy za nami są przepełnione produktami delikatnie mówiąc- niezdrowymi i mam wrażenie, kupowanymi w sposób niezwykle chaotyczny, bez większego zastnanowienia. Może brakuje nam wiedzy i świadomości, że w sklepach, które w moim mniemaniu, jednak zbyt pochopnie uznalismy za „tanie”, nie kupimy tego co można śmiało uznać za zdrową żywność.

W moim mieście mam możliwość robienia zakupów jedynie w dyskontach dwóch różnych sieci. W żadnym z nich nie istnieje niestety nic takiego jak półka, czy kącik ze zdrową żywnością. W zasadzie nie ma się co dziwić. Takie miejsca tak naprawdę od niedawna istnieją dopiero w większych marketach, czy hipermarketach. Mam nadzieję, że takiej rewolucji doczekamy się i w tych miejscach. Ułatwiłoby to nieco zakupy. Póki jednak nie możemy z tego skorzystać, musimy nauczyć się radzić sobie z tym co mamy, a mamy sporo. Nie oznacza to nic innego jak to, że po prostu w dyskontach znajdziemy wiele zdrowych produktów. Spora część z nich będzie miała pewne oznaczenia, czy charakterystyczne opakowania, które mogą przykuć naszą uwagę. Inne natomiast mogą na pierwszy rzut oka okazać się być dla nas zupełnie nieatrakcyjne i gdybyśmy nie wiedzeli o ich itnieniu, prawdopodobnie nie zdecydowalibyśmy się na ich zakup. Wobec tego należy się delikatnie wysilić. Gdyby znalezienie zdrowych produktów równało się z przeszperaniem połowy sklepu, lub co gorsza, naruszaniem jego fundamentów- nie proponowałabym nawet podejmowania Wam tej próby. Poniżej znajdziecie kilka produktów, które ja osobiście przeważnie kupuję. Znalazły sie też i takie, które zakupiłam specjalnie, by sprawdzić czy istnieje jakaś szersza oferta, zjadliwa oferta.

 

 

1) Na działach z makaronami, kaszami, ryżami itp. możecie znaleźć soczewicę czerwoną– Biedronka, oraz zieloną– Lidl. Z kolei Makaron kukurydziany bezglutenowy znajdziecie w Biedronce, pod różną postacią- ja przeważnie wybieram rurki lub spaghetti. Także jak widać, osoby z celiaklią również mogą znaleźć coś dla siebie. Fakt faktem, pojedynczy produkt ale zawsze coś.

IMG_1765.1

 

 

2) Co się tyczy mięsa to w tej kwestii zdania są dość podzielone. Ja osobiście w ogóle rzadko je jadam, ale decyduję się na dyskontowy zakup czasami. Osobiście uciekam od miejsc gdzie np. filet z piersi kurczaka ma wielkość biustu Pameli Anderson. Wówczas jestem prawie pewna, mówiąc najprościej, że drób ten nie może być prawdziwy jak wspomniany biust aktorki. W Biedronce od pewnego czasu można kupić jajka od kur z wolnego wybiegu. Pakowane są po sześć i wydaje mi się, że dość często dostępna jest na nie promocja, dzieki czemu można kupić je troszkę taniej.

IMG_1767.1

 

 

 

3) W Biedronce znajdziecie też szeroki wybór jogurtów i produktów mlecznych. Ja decyduję sie przeważnie na zakup mleka 0,5%, które ostatnio zużywam przeważnie tylko do kawy. Ponadto polecam Wam jogurt naturalny, ten w dużym kubku. Zaś w Lidlu możecie kupić serek wiejski, w którego składzie nie znajdziecie żadnych niepożądanych dodatków, które w takich produktach niestety potrafią sie pojawić.

IMG_1774.1

 

 

 

4) Bardzo lubię oliwki, szczególnie te zielone. z powodzeniem kupuję je w Biedronce. W zalewie znajdziemy kilka dodatków, ale akurat takich, które możemy uznać za nieszkodliwe dla naszego zdrowia. Z kolei W Lidlu udało mi się upolować z okazji tygodnia hiszpańskiego- pastę z zielonych oliwek. Kupiłam ją po pierwsze dlatego, że mój blender nie wie co to znaczy skuteczne blendowanie, wobec czego uzyskanie jednolitej pasty jest w zasadzie nie możliwe. A po drugie ze względu na skład- pasta zawiera tylko i wyłącznie to co domowy wyrób, zaskakujące!

IMG_1783.1

 

 

 

5) W Lidlu znajdziemy naturalne kakao, które ponadto cechuje się obniżoną zawartością tłuszczu. Może to dziwne, ale był to chyba jeden z tych produktów, którego istnienie w dyskoncie doprawdy mnie zaskoczyło. Płatki owsiane, które również zakupicie w Lidlu, mają w swoim składzie…płatki owsiane i nic więcej. Ostatnio zdecydowałam się na zakup kilku rodzajów płatków oraz otrąb. Dzięki temu sama mogę przygotować swoje zdrowe musli, lub batoniki szczególnie jeśli jeszcze dodamy do nich np. orzechy laskowe, czy inne bakalie. W dyskontach znajdziecie m.in również rózne rodzaje pestek, czy nasion.

IMG_1795.1

 

 

 

6) Ostatnio w Biedronce pojawiło się kilka rodzajów produktów dobrze nam znanych marek. Wszystkie one łączy jeden mianownik, otóż oczywiście- zdrowe żywienie. Co prawda mnie osobiście nie wszystkie z nich w 100% przekonują, natomiast z pewnością zdecydowałam się na zakup Ksylitolu. Używam go do słodzenia deserów, ciast. To najlepszy zamiennik cukru, który można w tej chwili kupić w naprawdę dobrej dyskontowej cenie. Moją uwagę przykuły również goździki, cynamon i anyż. Przyprawy całkowicie naturalne, nie mielone, które możecie kupić w Lidlu. Cena też jest kusząca, polecam.

IMG_1804.1

 

 

 

8) Mixy sałat oraz jarmuż to produkty, które kupuję dość często, przeważnie w Biedronce. Nie mam możliwości zakupienia ich na jakimś targu, rynku, czy zerwania z ogródka, choćby od sąsiada. Pozostają mi jedynie rozwiązania skondensowane w foliowej paczce, które jak do tej pory sprawdzały się bardzo dobrze w mojej kuchni. Ważne jest jednak by sprawdzać datę przydatności do spożycia.

IMG_1815.1

 

 

 

9) Świeże zioła w moich przepisach pojawiają się notorycznie, to właśnie te kupowane w dyskontach. I kapusta kiszona, która wpadła mi w ręce zupełnym przyapadkiem. W pierwszym moencie zwróciłam uwage na jej opakowanie- niewielkie. Skład radośnie przedstawia nam tylko kapustę oraz sól. Doskonała na surówkę i nie tylko.

IMG_1818.1

 

Wiecie już na jakie produkty ja przeważnie decyduję się podczas zdrowych dyskontowych zakupów. Ostatnio można je już zdecydowanie łatwiej wyszperać, do czego zachęcam. Może Wy też macie swoich faworytów, artykuły po które sięgacie notorycznie, a może tylko czasami, ale jedno jest pewne- są one zdrowe, naturalne, pozbawione konserwantów, czy innych dodatków.

  • Ja nigdy tej kapusty z lidla nie kupowalam bo w glowie mialam rozgraniczenie : kiszona (zdrowa)i kwaszona( niexdrowa). Czy w takim razie to sie nie sprawdza ? :) bo zglupialam.

    • Z tego co mi wiadomo to nie :) Nie ma żadnej róznicy pomiędzy kiszoną a kwaszoną- poza nazwą oczywiście. Należy po prostu zerkać na etykietę i mieć pewność, że na kapuście, którą kupujemy bez względu na to, czy jest ona kwaszona, czy kiszona nie ma poza solą żadnych innych niepożądanych dodatków.

      • Tom

        Warto zadać sobie pytanie, jak powstaje kiszona i kwaszona, brak informacji na etykiecie nie jest informacją czy jest zdrowszy.