Warsztaty dla blogerów „Słodko bez cukru”,czyli mnóstwo dietetycznych słodkości!

MG_9058.1

   Gdybym się nie spóźniła, nie byłabym sobą. I oczywiście znowu mogę się tłumaczyć i myślę, że nawet mam jak! Otóż po pierwsze żeby dostać się do SmArt Studio, gdzie odbywały się warsztaty dla blogerów „Słodko bez cukru”, musiałm przejechać przez ponad pół Warszawy. Zresztą, to byłoby zbyt proste. Warszawa rozkopana, budują metro. Wobec tego jechałam na około, nadrabiając tym samym parę ładnych kilometrów. Najistotniejsze jest jednak to, że zapomniałam o dziurze na stację metra i tym samym nie doliczyłam dodatkowego czasu na dojazd. Doliczyłam jedynie ten na dojazd na uczelnię, którą chciałam odwiedzić zanim pojawię się na warsztatach. Przez moment juz nawet miałam odpuścić i zawrócić! Nie poddałam sie jednak i w konsekwencji jak ten pies z wywieszonym jęzorem biegłam z dokumentami do dziekanatu żeby zostać w rezultacie studentką psychodietetyki. Po tym fakcie juz spóźniona oczywiście pędziłam na Hożą jeszcze radośniej!

           fot. Dietetyczniesiostro.pl

   Merytoryczna część warsztatów, których pomysłodawaczynią i główną prowadzącą była Ania Laskowaska z bloga Dietetycznie Siostro, była bardzo krótka. Kilka słów wstępu odnośnie substancji słodzących a konkretnie zamienników biełego cukru jakie możemy z powodzeniem stosować w naszych kuchniach. Wszystkie mi znane, ale nie wszystkie sukcesywnie używane. Zresztą reszta blogerek, które brały udział w warsztatach, również przyznała się do tego, że mają swoje ulubione zamienniki i czasem ciężko jest im się przekonać do innych alternatywnych rozwiązań.

                  Fot. Dietetyczniesiostro.pl

    Za to część stricte kulinarna była niezwykle obszerna! Przygotowałyśmy tyle smakołyków, że nie dałyśmy rady ich zjeść, wyobrażacie sobie? A przecież wszystko było dieteczyczne, bez cukru. Pracowałyśmy w pocie czoła, podzielone na trzyosobowe grupy. W rezultacie i tak sobie pomagałyśmy, czy może raczej wspierałyśmy się. Dzięki temu mogłyśmy się lepiej poznać, pogadać, po prostu nie było nudno! I nawet kiedy tak teraz myślę to ten jeden mikser na szesnastoosobową grupę był strzałem w dziesiątkę. Dzięki niemu mogłysmy nawiązać nowe znajomości, taka ciekawostka :)


   Ani na chwilę nie było dane mi usiąść. Każda z nas przygotowała jeden pyszny deser. Moim dziełem był mus waniliowy, który przygotowałam z naturalnego serka homogenizowanego i jajek. Posłodzony był słodzikiem a smaku nadała mu esencja waniliowa. Był delikatny i puszysty. Z pewnością był to jeden z deserów, który nie wymagał  wielkiego nakładu pracy. Ja niestety musiałam poświęcić mu dłuższą chwilę ze względu na problemy z mikserem. Warto jednak było przerywać pracę, czekać na sprzęt, bo mus smakował wyśmienicie! Dużą popularnością od samego początku cieszyły się batony z płatków owsianych i amarantusa. Udało się nam również je sprytnie zapakować, by pięknie się prezentowały, a w rezultacie jeszcze lepiej smakowały. Moją osobistą faworytem był bezglutenowy torcik z bitą śmietaną. Prawdopodobnie po pierwsze dlatego, że cudownie sie prezentował. Po drugie z pewnością ze względu na najbardziej letnie połączenie, czyli truskawek z bitą śmietaną. Po trzecie po prostu faktycznie genialnie smakował!

 

   Warsztaty spędzone w niezwykle miłej atmosferze, w przytulnym i klimatycznym miejscu. Wspominam je z ogromną przyjemnością, nie mnieszą  niż tą która towarzyła nam podczas wspólnego zajadania przygotowanych dietetycznych smakołyków!

  • Ach…zasiadla bym sobie przy tym deserowym stole ;)

  • piękne, pyszne zdjęcia! fajnie było Cie poznać :)