Świąteczna playlista, czyli piosenki które warto znać i słuchać podczas przygotwywania zdrowych pierniczków.

IMG_4420.2

Zanim na dobre zabiorę się za przygotowania świąteczne, postanowiłam zrobić playlistę, oczywiście również świąteczną, bo jakże by inaczej?! Chciałabym w ten sposób umilić Wam czas spędzany w kuchni,  podczas porządków domowych, czy też w trakcie jazdy samochodem. Na liście nie znajdziecie utworów, które przeważnie zwykły mordować nas w tym czasie. Są to piosenki, które być może w większości kiedyś słyszeliście, ale jednak z jakichś powodów nie stały się hitami stulecia, dzięki czemu dzisiaj nie więdną nam uszy podczas ich słuchania. Zdaje się, że chyba większość z nich ma już swoje lata. Osobiście takie właśnie lubię najbardziej. Mam kilku swoich faworytów, nie przeczę. Z pewnością jest to „Mele Kelikimaka” Bing’a Cosby’iego, utwór który znam chyba już od wczesnego dzieciństwa, przynajmniej takie mam wrażenie. Wszystko za sprawą pamiętnej sceny z filmu „W krzywym zwierciadle:Witaj Święty Mikołaju” („National Lampoon’s Christmas Vacation”), gdzie główny bohater snuje swoje wyobrażenia dotyczące budowy przydomowego basenu dla rodziny i nagle w jego głowie zjawia się piękna, młoda ekspedientka ze sklepu z bielizną, która ochoczo pozbywa się stroju kapielowego- a wszystko to dzieje się właśnie w rytm wyżej wspomnianego utworu. Zdecydowanie dłużej znam chyba jednak piosenkę z bajki pt.”Pierwsza gwiazdka Misia Yogi”(„Yogi’s first Christmas”). Kaseta VHS, na której ów bajkę oglądałam ja, a później mój brat umarła z wycieńczenia. Po tylu emisjach było to nieuniknione. Polecam przesłuchać zarówno te wspomniane- perełki! Jak jeszcze trzydzieści pięć innych utwórów, które zebrałam specjalnie dla Was.

Wszystkie te utwory powinny sprwadzić się doskonale podczas przygotowywania zdrowych pierniczków. W moim przypadku tak było! Dlatego też zdecydowałam się zdradzić Wam przepis na te ciasteczka, które zostały pożarte zanim doczekały Świąt…I nie ma co szukać sprawcy tego czynu, bo było ich kilku. Lepiej zatem skupić się na planowaniu przygotowań nastepnych wypieków. Mam nadzieję, że znajdę na nie czas. W każdym razie plany ambitne. Zobaczymy jak mi pójdzie…

 

 


 


 

PIERNICZKI Z MĄKĄ PEŁNOZIARNISTĄ I CUKREM TRZCINOWYM



  • Mąka pszenna- 450 g
  • Mąka żytnia pełnoziarnista- 120g
  • Jajka- 2
  • Masło- 100g
  • Cukier puder trzcinowy- 120g
  • Miód np.lipowy- 100g
  • Przyprawa do piernika- 1 czubata łyżka
  • Kakao(opcjonalnie)- 1 łyżka
  • Soda oczyszczona- 1 łyżeczka

 

Lukier trzcinowy:

  • Cukier puder trzcinowy
  • Sok z cytryny
  • Gorąca woda

 

IMG_4422.1

 

 

Wszystkie składniki wsypujemy do miski, masło dodajemy roztopione i przestudzone. Ja ten proceder pominęłam i dodałam takie w temperaturze pokojowej. Mieszamy składniki, najlepiej za pomocą miksera. Kiedy uzyskamy jednolitą masę, która może być dość klejąca- wykładamy na stolnicę i wałkujemy cisto na grubość ok. 4-5mm. Wykrawamy pierniczki. Wykładamy je na blachę wyłożoną pergaminem i pieczemy przez 13-15min. w temp.180’C z termoobiegiem. Pierniczki studzimy na kratce.

Lukrujemy pierniczki po ich ostudzeniu. Ja zabrałam się za to po kilku dniach. Lukier zrobiłam „na oko” ze składników podanych powyżej. Powinien mieć on konystencję jogurtu, tzn. jeśli chcemy uzyskać efekt do podobnego jak na zdjęciach, musimy zrobić w miarę rzadki lukier, który po nałożeniu na cistka będzie z nich delikatnie spływał. Do cukru trzcinowego dodajemy odrobinę gorącej wody i tyle samo soku z cytryny. Mieszamy składniki dokładnie. Pierniczki maczamy w lukrze tylko z zewnętrznej strony. Ponownie odkłądamy je na kratkę i czekamy aż wyschną.

 

IMG_4433.1