Reklamowe Pogaduchy Blogerów # 4.Byłam!

Pogaduchy_16BW1.1.jpg-piotr-kuc

     Gdzie blogerka była i co blogerka robiła przezs ostatnie cztery dni… A no była i robiła! Przejechała Polskę i w zdłuż i w szerz drodzy Państwo, bo dawno nosa nie wynurzała ze swojej blogerskiej dziupli.

     Dzisiaj uraczę Was sednem sprawy, czyli po co ja w tym Wrocławiu byłam i co tam robiłam. Zaś wcześniejsze i późniejsze etapy podróży opiszę później, bo troszkę tego będzie…

               Fot. Piotr Kuc

       Po przejechaniu 533km, zamiast niespełna 400 trafiłam do Wrocławia na
Reklamowe Pogaduchy Blogerów # 4. Oficjalna część imprezy odbywała się w Kinie Nowe Horyzonty. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spóźniła się jakieś pół godzinki. W zasadzie to i tak sukces, bo organizatorzy nie zadbali o pogodę a ja zwiedzać lubię. Podsumowując, na chwilę przed rozpoczęciem imprezy wraz z kierowniczką mojej wycieczki- Aldoną, trafiłyśmy na Statoil nieopodal Dworca Głównego. Najpierw zablokowałam toaletę, bo suszyłam włosy prostownicą, a później to chyba ja zrobiłam kino, bo jakoś przebrać się w samochodzie musiałam! W końcu człowiek żył cały weekend na walizkach, o tak było!

    Spóźnione byłyśmy, ale i cała impreza też się opóźniła. Super, wreszcie gdzieś zdążyłam! W zapchanej windzie spotkałyśmy Tomka ze Studium Przypadku, które jest organizatorem imprezy. Szybko wbiegłyśmy na salę kinową. I tu pierwszy zgrzyt… Miały być piękne hosstesy, i miniumum jeden hosstes, bo sama prosiłam o takie rozwiązanie. Nie było. Dostałam indentyfikator, weszłam na salę, a tam ktoś siedzi na naszych miejscach. W takich sytuacjach robię się nerwowa, bo szukaj teraz człowieku kawałka krzesła kiedy ciemno.

      Początek był interesyjący. Mikrofony, które działały jak im się podobało. Dla mnie to akurat ma swój urok, bo zawsze dodatkowa atrakcja. Zaczęło się od wyświetlenia kilku obrazku a po nich Marta Soja z Lemon Sky, która mówiła o tym jak blogerzy mogą wykorzystywać social media. Wysłuchałam od początku do końca. Posłuchałabym jeszcze, ale…nadszedł kolejny punkt programu i jak dla mnie zrobiło się już mniej ciekawie. Słuchała blogerka, słuchała, aż wreszcie jak zahipnotyzowana…usnęła! Pamiętam tylko poczętek
 i koniec filmu, który raczej do najkrótszych nie należał. Co za tym idzie i moja drzemka była słusznej długości. Za niekultuaralne swe zachowanie przepraszam, ale zmęczona byłam niezmiernie. Mam nadzieję, że nie chrapałam, czy też nie gadałam… Jeżeli tak się zdarzyło, prosiłabym o nie komentowanie tej sytuacji.

                                                                 Fot. Serithorn Photography

    W między czasie była przerwa, która blogerów niezmiernie ucieszyła. Niczym wygłodniałe zwierzaki rzuciliśmy się na Frugo, które jest parterem imprezy po raz kolejny. Się opiłam! Zresztą, chyba widać, bo moją napaść uwieczniono i z lewa i z prawa ehhh… Były jakieś przystawki. Ponoć. Jak dotarłam to zastałam zaledwie kilka okruchów leżących na i pod stolikami. Blogerzy rozdziubali wszystko jak te kury i sobie poszli po wino  od Jacob’s Creek. Istotną sprawą zapewne jest też fakt, iż każdy z nienajedzonych i nienawódnionych blogerów pod swym kinowym siedziskiem znalazł coś od sponsora imprezy. Bloger biedny jest, więc siata wypchana po brzegi prezntami sprawiła każdemu masę radości! I Fruga były ze szkanicami i żelki do tego, Wyborowe smakowe na kilka chałstów, a dla brudnych i podróżujących od kilku dni blogerek mydełka miziające od Organique. Każdy z blogerów dzierżąc mocno swój pakunek ubrał kurtę, czapę i szalik, by przejść na drugę stronę ulicy i rozpocząć after party w El Barrio…

      Wraz z moją towarzyszką podróży wylądowałyśmy gdzieś pod ścianą. Obie zmęczone, tragedia! Nie miałyśmy już siły żeby się podnieść i pogaduchować. Impreza się rozkręcała a my odpadłyśmy w okolicach 2giej kiedy to trafiłyśmy do jednego z barów żeby zjeść porządnego kebaba. Przed nami było do przejechania jeszcze 180km, bo nocleg zaklepany w Poznaniu. Cóż, wycieczkowanie rządzi się swoimi prawami. Są plusy jak i minusy.

      A jakie plusy i minusy ma impreza jaką są Pogaduchy Blogerów? Ciężko powiedzieć, szczególnie komuś kto pojawił się na niej po raz pierwszy i padł w trakcie, bynajmniej nie z nadmiaru %, ale zmęczenia. Fajnie jest przejechać pół Polski i zobaczyć, że tak licznie blogerzy przybywają i do kina i na prelekcje i do baru hej! Patrzysz na nich i myślisz, że stado dziwaków. Każdy inny. I potem ta myśl…cholera, ja też tu jestem, też tu stoję i skoro oni tacy to i ja taka! Za rzadko wynurzam się ze swej dziupli, ale takie spotkania jak to w moim przypadku utwierdzają mnie w przekonaniu, że „Blogerę jestę” i dobszzze mi z tym.

     Jako, że nikogo nie znałam i że niebywale wstydliwy człowiek ze mnie oponuję za tym, ażeby następne Pogaduchy rozpoczęły się od jakiegoś wstępu celem przedstawienia osobników blogujących. Ponadto jeżeli organizatorzy przewidzą podobne gratisy to może warto by je rozdać wraz z indentyfikatorem nakazując jednocześnie opróżnienie siatki z Wyborowej zawartości, co z pewnością nieco ułatwiłoby sprawę. Ja ze swojej strony mogę obiecać, że następnym razem pojawię się wyspana, zwarta i gotowa do Pogaduchowania jak i afterowania. A teraz znowu chyba idę spać, bo wróciłam do domu dopiero wczoraj po południu, gdyż tym razem musiałam pokonać ok.450km.

  • Fajna relacja:) Ja nawet nie wiedziałam, ze coś takiego istnieje:) Pozdrawiam:)

    • Dziękuję:) Ja się dowiedziałam jakieś dwa tygodnie wcześniej, zupełny przyapadek! :)

  • fajna relacja…i szkoda, ze mi do tego Wrocławia podobnie daleko…

    • No tak, to minus niestety. Z drugiej jednak strony zawsze warto wybrać się na taką wyprawę…Na tą imprezę organizowane są nawet autobusy blogerskie :) np. z Warszawy wiem, że jechał sobie taki :)

  • Nie wiedziałam o takim czymś a do Wrocławia mam raptem 100 km :)

    • Ta impreza organizowana jest chyba co kilka m-cy, więc warto śledzić poczynania chłopaków oraganizujących, żeby ewentualnie nie przegapić kolejnej ;)

  • Odsypiaj, odsypiaj, bo kolejne Pogaduchy już niedługo…:) Dzięki śliczne za relację i za to, że chciało Ci się telepać tyle kilometrów. Do miłego! :)

    • O, ja również dziękuję! Odespałam, odespałam ;) Wobec tego czego na kolejną imprezę :)