Na śniadanko gruszka w cieście gotowana

embed_TiOUufhdAMZag2HKhyyd6Gddz2lvdQzz

Generalnie śniadanko wyszło pyszne! Zawsze kiedy zdecyduję się w końcu na przygotowanie tego jakby nie patrzeć- najwazniejszego posiłku w ciągu dnia, żałuję że tak rzadko je jadam. Ostatnio jednak jakoś udaje mi się coraz częściej sięgać po śniadanie, udaje mi się wcześniej wstawać! Jest wobec tego szansa, że niedługo nie obiad, czy kolacja jak to czasem bywa, a właśnie śniadanie będzie moim ulubionym i celebrowanym posiłkiem.

Dzisiaj zapraszam Was na pyszną gotowaną w cieście gruszkę… Po prostu niebo w gębie!!! Na śniadanie jak znalazł, zapewniam. Nie dość, że sycące i pożywne to zarazem zdrowe. Można śmiało zjeść je na gorąco.  Zrobiłam tylko jedną porcję, bo miałam tylko jeden owoc, po prostu taki wiecie ostatkowy można rzec. Nikt nie zdążył go zjeść i się uchował jakby specjalnie na tą okazję! Ciacho przygotowałam z jajka i ciasteczek belVita musli z owocami, które same już na tyle nadały smaku mojemu wyrobowi, że nie musiałam dodawać żadnych dodatków.

Skoro nie użyłam mąki jak robię to przeważnie gotując swoje ciacha, to owym zastępnikiem są owe jak ja to zwę „przegryzacze”. Wiecie, że jestem słodyczowym łasuchem, prawda? Wobec tego chciałam spróbować, czym takim są te cudowne ciasteczka, które mogą zastąpić mi śniadanie… Miałam szczęście, bo kupiłam pakę, no dobra- od razu dwie hurtem w promocji. Wobec tego zapłaciłam połowę ceny. I dobrze, bo gdybym miała zapłacić 100% zdecydowałabym się na jedną paczkę, przynajmniej na początek. Generalnie na półce od razu widać, że te ciastka są właśnie tymi, których szukamy. Opakowanie mnie kupuje, nic nie poradzę! Jedyny minus to jakoś wg. mnie niezgrabnie poukładane informacje, ale co tam. Lepiej żeby były, niż mamy się ich doszukiwać. Producent dużymi literami informuje nas o stoponiowo uwalnianych węglowodanach przez 4 kolejne godziny, o braku konserwantów, czy sztucznych barwników, o zawartości witamin i błonnika i o 5ciu rodzajach zbóż jakie w ciasteczkach znajdziemy. Kwestie oczywiście istotne, ale istotny również pozostaje fakt tego, że już troszkę ciężej czyta się listę składników. Osobiście przytykając nos do pudełka jestem w stanie wyczytać, że znajdziemy w ciasteczkach takie dobrodziejstwa jak mąkę pszenną w 37,4% i płatki pszenne 10,1 %. Pszenicę osobiście jadam niezwykle rzadko i nie ja jedna taka wybredna, no gdyby chociaż pełnoziarnista ta mąka… Idziemy dalej i znajdujemy cukier i cukier. Jakoś tak podwójnie sypnięty chyba. Potem mamy jeszcze mnóstwo innych składników. Po dokładnym przyjrzeniu się wszystkim można stwierdzić, że nie powinniśmy zginąć po zjedzeniu owych ciasteczek. Producent owszem napchał trochę tego, czy owego, ale nic śmiercią nie grozi, bynajmniej ponoć. Ciasteczka są naprawdę smaczne i po zjedzeniu jednej porcji jestem w stanie na niej poprzestać. Osobiście nie pamiętam sytuacji kiedy schrupałam ze smakiem cztery ciasteczka i na tym skończyłam. Raczej brnę do końca w takich zawodach. Zaskoczenie! Osobiście opowiadałabym się za konkretniejszym smakiem, bo w zasadzie jedząc w tym przypadku „musli z owocami” raczej ciężko zgadnąć o jaki smak chodzi. Niby jakiś jest, ale że właśnie ten…

No i cóż, w moim mniemaniu to przekąska, chyba że cztery ciastka jakie mamy w jednej porcji zagryziemy drugą porcją, czyli kolejnymi czterama, lub przerobimy je na coś konkretniejszego. Takim o to sposobem właśnie powstało moje śniadanko! Pyszniastą gruszkę przygotujesz niezwykle prosto, tym bardziej że korzystamy tu o kurka- zabijcie mnie, z gotowca pod postacią owych ciastek, które udało mi się zgrabnie przerobić na „mąkę” bez odpakowywania. Kuchnia pobrudzona z rana w stopniu minimalnym co się ewidentnie chwali. Co prawda nie wiem, czy mi, czy producentowi ciastek, ale komuś z pewnością! ;) W każdym razie co by nie było rekompensata jest, bo czasu mało na ciepłe śniadanko zużywamy. Do tego minmum mycia i sprzątania, bo zaledwie potrzebne do tego dwa naczynia! I ta rozkosz…gorąca gruszka otulona jeszcze ciepłym ciastem i oprószona kakao, rozpływa się w ustach, ach!

GOTOWANA NA PARZE GRUSZKA W CIASTECZKOWYM BelVit’owym CIEŚCIE

  • Gruszka- 1 słodka (Nie wiem jakiej odmiany użyłam, bo jak napisałam leżała w kuchni)
  • Jajko- 1 duże
  • ciasteczka belVita musli z owocami- 4 sztuki
  • Olej rzepakowy- 1 łyżeczka
  • Fruktoza- 1 łyżeczka (opcjonalnie)
  • Kawa- 1 łyżka espresso lub mocnej zaparzonej kawy rozpuszczalnej
  • Kakao o obniżonej zawartości tłuszczu- 1 łyżka
     Myjemy gruszkę. Oddzielamy żółtko od białka. Ciastka belVita rozgniatamy dłonią na blacie kuchennym w zamkniętym opakowaniu tak żeby się dobrze rozkruszyły. Do żółtka dodajemy fruktozę i miksujemy na wysokich obrotach(zrób to w mniejszej misie azniżeli ja, będzie Ci wygodniej ubić tak małą ilość). Kiedy żółtko będzie już ubite, dodaj olej i po ok. 1min. dodaj białko. Po ubiciu jajka dodaj kawę, którą wcześniej należy ostudzić. Zmniejsz obroty miksera na minimum. Wsyp rozkruszone ciasteczka i miksuj do uzyskania jednolitej masy. Gruszkę włóż do szklanki lub desrówki, nalepiej takiej o cienkich ściankach. Wylej ciasto dookoła gruszki. Pod koniec miksowania włącz parowar tak żeby zdążył się wypełnić parą. Włóż teraz do niego gruszkę i paruj 30min. W tym czaasie biegnij po prysznic :)
     Gruszkę posyp kakao i podawaj z filiżanką ulubionej kawy. Miłego dnia! :)
 
 
     * Jeżeli chcesz żeby ciasto troszkę bardziej wyrosło możesz do saszetki z ciasteczkami dodać 1/4
           łyżeczki proszku do pieczenia. Wówczas jednak musisz trochę odczekać, aż ciasto ostygnie zanim je
           zjesz.
        * Olej rzepakowy możesz zamienić na oliwę z oliwek w tej samej ilości.
 
 
                                                                                  
Kaloryczność
Gruszka:100g=58 kcal
Kakao o obniżonej zawartości tłuszczu:100g=300 kcal
Ciasteczka belVita musli z owocami:100g=455 kcal, 1 ciastko=57 kcal
Olej rzepakowy- 1 łyżeczka=60 kcal
Fruktoza- 1 łyżeczka=22 kcal
  • świetny pomysł.a do tego porządna recenzja:)Pozdrawiam.. z gór:))

    • Dziękuję :) I zazdroszczę niezwykle wypadu w góry ach… Również pozdrawiam! :)

  • istna rozkosz dla podniebienia, mmm… :)

  • Ślinka cieknie :) Kolejny przepis dodany do kolekcji „do zrobienia” :)

  • Jej, tożto śniadanie idealne!!

  • Toż to cudo! :) Naprawdę, powala samym wyglądem, a jak pomyślę o smaku… Obłęd :)

    • Myślę, że to naprawdę ciekawy pomysł na śniadanie. Gdybym miała przetwarzać to np. na deser dodałabym wówczas jakichś przypraw ażeby uzyskać konkretniejszy smak. A tak z rana delikatna gruszka rozpływająca się w ustach z filiżanką dobrej kawy…mniam! :)

  • ooo, wygląda naprawdę bosko !
    już czuję jak rozpływa mi się w ustach… mmm <3

    • To miło, że cieszy oko :) Mam nadzieję, że będzie również cieszyć podniebienie ;)

  • Pomysł fenomenalny! Chyba muszę wypróbować. Ale pominę kawę, nie jestem jej fanką. ;)

    • Cieszę się, że Ci się spodobał!Kawa dodana do ciasta nie jest w zasadzie wyczuwalna. Z pewnością nie czyni go ciastem kawowym :) Ja kawoszką jestem, ale ciast o tym smaku…nie lubię :), więc w tym przypadku użyłam jej tylko po to by nie zasłodzić się z samego rańca i podkreślić smak gruszki :)

  • ale jak Ty to wsadziłaś do parowaru? Czy to nie z parowaru?

    • Z parowaru :) Całą deserówkę trzeba włożyć, tak po prostu :) W parowarze woda tylko momentami jest gotowywana do 100’C. Naczynie styczności z wodą nie ma. No i to trochę tak jak ze szklanką do, której wlewamy wrzątek żeby zalać sobie herbatkę… Przecież nic jej się nie dzieje :) Więcej przepisów na gotowane ciasta znadziesz w tym linku, zapraszam: http://ekscentrycznyparowar.blogspot.com/search/label/CIACHA%20PAROWANE Chyba, że to jakiś inny dylemat, to postaram się go rozwikłać, pytaj :)

    • bardziej zmartwiło mnie to, czy aby mi się wszystko zmieści :) Ale okazuje się, że bez problemu. Kupiłam dziś nawet gruchę ale poszukam jakiejś miększej, bo coś czuję, że z zieloną/twardą może być ciężko?

    • Acha! No to wszystko jasne! ;) Tak, te zielone to chyba z jakiegoś dziwnego importu… One nawet słodkie nie są kurczę. Dlatego właśnie lepiej wybrać te żółte, które może ciut mniej efektownie wyglądają, ale jednak lepiej smakują :)

    • Taki właśnie mam zamiar, z zieloną nawet nie chcę ryzykować :)

  • ice ice baby

    Oliwa z oliwek jest gorzkawa, do deserów lepszy jest neutralny w smaku olej rzepakowy ;)

    • Dlatego też właśnie takiego użyłam :) Przeważnie jednak korzystam z oliwy z oliwek, również w przepisach na ciasta. Po prostu warto poszukać wówczas takiej, która ma delikatny smak, bo jest wiele różnych rodzajów :)

  • Pingback: Śniadaniowe ciastko buraczkowe | ekscentryczny Parowar()