Moc energii na wiosnę i garść kiełków

IMG_4862.1

Kiełki stosuje się od wielu wieków. Początkowo wykorzystywane były w medycynie chińskiej jako lek na wiele schorzeń, później zaś przez Azteków jako jeden ze składników codziennej diety. Kiełki to przede wszystkim źródło wielu witamin i składników mineralnych. Rośliny w swych nasionach magazynują białka oraz minerały. W trakcie kiełkowania nasion wydzielają się dodatkowo enzymy przetwarzające substancje odżywcze na łatwiejsze dla przyswojenia przez nasz organizm. To naprawdę bogate źródło składników pokarmowych, w tym aminokwasów, kwasów nukleinowych, białka, oraz składników mineralnych. Dla naszego organizmu kiełki są lekkostrawne i łatwo przyswajalne. Najlepiej spożywać je na surowo jako dodatek do kanapek czy twarogu. Doskonale również sprawują się w daniach na ciepło. To doskonała bomba energetyczna, szczególnie potrzebna naszemu organizmowi wiosną. Kiełki posiadają dużą wartość odżywczą, są niskokaloryczne zatem zalecane są dla osób będących na diecie- również ze względu na wysoką zawartość flawonoidów pobudzających wydzielanie żółci w wątrobie, co ułatwia w rezultacie trawienie.

IMG_4731.1

IMG_4810.1

Samo zdrowie

Najbardziej znane nam kiełki to z pewnością kiełki rzeżuchy ściśle kojarzące nam się z wiosną oraz Świętami Wielkanocy jako symbol odrodzenia. Zawierają one do trzech razy więcej witaminy C aniżeli pomidory. Rzeżucha jest również bogatym źródłem witamin A, B, PP i K. Możemy w niej odnaleźć takie pierwiastki jak magnez i żelazo, przez co zalecana jest w diecie kobiet ciężarnych. Ze względu na wysoką zawartość jodu zaleca się jej spożywanie osobom z niedoczynnościom tarczycy, zaś z uwagi na zawartość chromu powinny ją spożywać osoby chorujące na cukrzycę. Dodatkowo wydzielane przez nią olejki eteryczne działają pobudzająco na apetyt oraz trawienie. Z uwagi na fakt już chyba zbytniej pospolitości rzeżuchy, zdecydowałam się by w mojej kiełkownicy pojawiły się przede wszystkim kiełki rzodkiewki, które to w rezultacie wyrosły mi najszybciej i najbujniej. Przekonał mnie ich zdecydowany, charakterystyczny i ostry smak, który doskonale odzwierciedla samą rzodkiewkę- niebywałe! Kiełki rzodkiewki maja największą zawartość witaminy C ze wszystkich kiełków- ok. 60mg na 100g. Jest to ilość, która pokrywa dzienne zapotrzebowanie na tą witaminę. Ponadto zawierają witaminy A, B, E i H. Są również źródłem błonnika oraz kwasów omega-3. Posiadają właściwości przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne i odkażające. Zawierają również magnez, cynk, żelazo, siarkę oraz sole wapnia. Są bogatym źródłem żelazofosforu, który odpowiedzialny jest za nasz układ kostny oraz krwionośny. Kolejne w mojej kolekcji to kiełki brokuła. Poza wieloma witaminami zawierają antyrakowy sulfosforan, którego stężenie w samych kiełkach jest aż o dwadzieścia razy wyższe niż w samym brokule. Są źródłem antyoksydantów mając wpływ na układ nerwowy i odpornościowy. Są również pomocne w obniżeniu ciśnienia krwi przez co zapobiegają chorobom układu krwionośnego. By zróżnicować nieco kolorystycznie swoja małą hodowlę, wybrałam również nasiona jarmużu czerwonego mające po wykiełkowaniu charakterystyczna fioletową barwę. Smak ich zaś jest lekko ostry. Bogate są w witaminę A, C i K oraz potas, wapń, sód i żelazo. Wspomagają układ odpornościowy.

IMG_4879.1

 

 

Hodowla kiełków krok po kroku

Gotowe nasiona do hodowli kiełków możemy znaleźć w sklepach, najlepiej tych ekologicznych  czy ze zdrową żywnością. Przed wszystkim warto upewnić się, by były one przeznaczone do kiełkowania, a nie hodowli gruntowej, gdyż mogą być one wówczas pełne przeróżnych środków konserwujących zdecydowanie niekorzystnie wpływających na nasze zdrowie. Osobiście odpowiednie nasiona udało mi się wyszperać w markecie ogrodniczo-budowlanym, gdzie również kupiłam kiełkownicę. Muszę przyznać, że o ile z wyborem nasion na kiełki poszło szybko, tak półkę z kiełkownicami obchodziłam kilkukrotnie dookoła. Bynajmniej, nie dlatego że nie potrafiłam wybrać odpowiedniej. Zastanawiałam się po prostu czy podołam roli ogrodniczki i czy z tych wszystkich nasion faktycznie coś wykiełkuje. Do tej pory w mojej karierze udało mi się ususzyć kilkukrotnie fasolkę, którą hodowałam w czasach szkoły podstawowej jako zaliczenie pracy domowej z  biologii, jak i kaktusa na moim własnym parapecie. Strach był zatem ogromny. Zabierałam się do tego niczym sójka do wyprawy za morze. Przeczytałam nawet instrukcję obsługi kiełkownicy! A potem już tylko czekałam i w duchu modliłam się o pokaźne plony.

Zakładając hodowlę kiełków oczywiście najważniejsze są same nasiona, jak wspomniałam na początku. Muszą być one odpowiedniej jakości. To czy posiejemy je w kiełkownicy jak zrobiłam to ja, czy wybierzemy inny sposób- jest już zdecydowanie mniej ważne. Możemy do tego celu użyć jeszcze specjalnych słoików. W zasadzie to cała ich specjalność oparta jest na podpórce umożliwiającej odpływ wody, oraz na zakrętkach które posiadają otwory. Niestety, ja nie zdecydowałam się na ten sposób, gdyż wydawało mi się, iż słoiki takie czy zwykłe domowe zaadaptowane do tego celu, zajmą w mojej kuchni zbyt wiele miejsca. Dzięki kiełkownicy, czyli okrągłemu naczyniu o średnicy 16cm(może być oczywiście większa), wiem już że nigdy więcej nie zdecyduję się na wysianie nasion wielkanocnej rzeżuchy w sposób tradycyjny- na wacie i ligninie. Okazało się, że niebywale pomogła mi ona w mojej hodowli. Ułatwiła cały proces.

Zanim zabierzemy się za wysianie kiełków musimy je jednak przepłukać i namoczyć. Czynności niezwykle proste. Przepłukujemy kiełki w letniej przegotowanej wodzie na sitku o malutkich oczkach i również w takiej samej wodzie je namaczamy, np. w małej miseczce czy szklance. Warto by odbyły taką kąpiel od ok.8-12 godzin. Ja zostawiłam je na całą noc i rano czystą łyżką zebrałam z powierzchni wody pływające nasiona. Mogą być one puste i w rezultacie nie wykiełkować. Kiełkownicę ustawiłam na zlewie w kuchni, uznałam to miejsce za najlepsze i najbezpieczniejsze, ponieważ kiełki wzrastać powinny w półcieniu w miejscu nie narażonym na bezpośrednie działanie słońca, czy światła. A w okresie letnim proponuję wybrać takie, które będzie dodatkowo mniej wilgotne, gdyż kiełki mają dużą tendencję do pleśnienia. By wysiać nasiona należy najlepiej rozłożyć kiełkownicę tak, by każde z pięter kiełkownicy stało oddzielnie. Teraz wystarczy już tylko delikatnie wyłożyć nasiona odpowiednio do pojemników. Warto zwrócić uwagę na to, że pojemniki mają charakterystyczne zagłębienia, rowki i to w nich powinny znaleźć się nasiona. Każde z pięter ma również mały otwór. Jest to syfon, dzięki niemu woda po przepłukaniu kiełków może swobodnie spłynąć na poniższe piętro i zostać wykorzystana do przepłukania kolejnych nasion. Zarówno przy wykładaniu nasion jak i późniejszym przepłukiwaniu, szczególnie przez pierwsze dwa dni, warto zwracać uwagę na to, by do syfonów nie spływały nasiona mogące je zapchać. Kiedy nasiona zaczną kiełkować, problem znika. Teraz wystarczy już tylko dbać o hodowlę czyli od dwóch do trzech razy dziennie przepłukiwać kiełki zimną wodą. Do najwyższego z pięter należy wlewać powoli wodę- ok.0,5 litra. Gdy ta przepłynie swobodnie przez wszystkie naczynia, wystarczy już tylko odlać wodę z podstawki, w której się zbiera. Jak wspomniałam, kiełki maja tendencję do pleśnienia. By temu zapobiec, można zrezygnować z zakrywania kiełkownicy pokrywką i pozwolić im na swobodne oddychanie. Nasiona kiełkują w różnym czasie, przeważnie od dwóch, trzech dni nawet do tygodnia. Po zebraniu ich możemy je przechowywać w lodówce jeszcze przez kilka dni. Należy tylko pamiętać o codziennym ich przepłukiwaniu i szczelnym zakrywaniu.

IMG_4951.1

IMG_4934.1

 

W oryginale artykuł ten ukazał się w wiosennym wydaniu Magazynu Aromat.