Jeśli jeść po włosku to tylko w La Traviacie

IMG_0013.1

   Szczerze przyznam, że nad tym czy pojawić sie na spotkaniu z lubelskimi blogerkami, czyli Edytą, Martą, Dorotą, Angeliką, Anią, Gosią, Joanną w La Traviacie długo sie zastanawiałam. Najpierw miałam wyjeżdzać na weekend, ale jakoś coś. Wiecie jak to bywa. A potem, potem juz nie pamiętam jakie coś kolejne miało mi w tym przeszkodzić. W każdym razie  pojawiłam się i zupełnie tego nie żałuję! Wyobraźcie sobie, że tym razem moje spóźnienie było tak minimalne, ze nawet nie zauważalne. Czyżbym robiła postępy? Może to dlatego, że nie musiałam w ogóle szukać restauracji, która mieści się w zasadzie w centrum Lublina. Bywam w tych okolicach dość często, ale w tym konktetnym miejscu zagościłam dopiero po raz pierwszy.

 

    Śmiało możecie zakładać obcasy!Schody po jakich najpierw musiałam postarać się zgrabnie wejść a potem zejść, okazły sie być łaskawe. Nie było spektakularnych spadków, upadków i lądowań jakie to tylko ja potrafię zaserwować. Za to serwowano zupełnie co innego, bo La Traviata to restauracja włoska, wobec czego znajdziecie w niej mnóstwo przysmaków ze słonecznej Italii. I tak na początek, szczególnie jeśli nigdy nie próbowaliście, polecam Wam bruchette miste, czyli chrupiące kromeczki z pomidorami, pastą z oliwek i grzybów. Wszystkie jednakowo pyszne i doskonałe na zaspokojenie pierwszego głodu. Drugą z przekąsek, którą  została nam zaserwowana była zapiekana cykoria z sałatą rzymską i szynką parmeńską pod beszamelem. Z jednej strony niezwykle interesująca, ale gdyby nie ta…cykoria, chyba nie potrafię się przełamać. Jeśli jednak Wy jesteście jej zwolennikami, polecam!

   Potem były już tylko makarony, które ledwo pomieściłyśmy mimo, że przyszłyśmy tylko w celach degustacyjnych! Zaczęłyśmy od tagliatelle con il ragu alla bolognese, czyli makaron wstążki z sosem bolońskim. Nie rozłożył mnie na łopatki, mówię od razu. I to nawet dość mocno wyczuwalnego aromatu wina. Po prostu sos mięsno-pomidorowy to nie do końca moja bajka. Ale penne al salmone, czyli makaron z łososiem w sosie pomidorowo- śmietanowym, pycha! Danie jest niezwykle delikatne, sos słodkawy a smak pomidorów prawie niewyczuwalny. I na sam koniec podano nam makaron z małżami, szparagami, pomidorkami koktajlowymi i owczym serem. Owoce morza lubię, ale jakąś spektakularna koneserką nie jestem żeby jadać od rana do wieczora. Wiadomo, nie ta szerokość geograficzna. A może długość? Zresztą nie istotne. Ważniejszym faktem chyba jest to, że danie to początkowo w ogóle nie było dla nikogo problemem, ale z czasem… I tak jedna pochłonęła wszystko, inna zjadła makaron i warzywa, zostawiając kilka skorupiaków na talerzu, jeszcze inna zostawiła tylko jedną małżę, którą ukryła w…muszelce, bo nie chciała sprawić przykrośći kelnerowi, który z należytą troską dbał o nasz stolik i o nas oczywiście. Nie wiem jak o inne i innych gości w restauracji, którzy tamtego piątkowego popołudnia tam zagościli i których było całe mnóstwo, ale mam nadzieję, że tak samo, że czuli się tak samo wyjątkowymi gośćmi jak my! 

    Szczególnie polecam Wam jednak danie, którego nie jadłam… Tego zaszczytu dostapiła jedynie Ania, która nie lubi owoców morza i kiedy my wcinałyśmy małże, ona zajadała się poduszeczkami wypełnionymi truflami i kozim serkiem podanymi z sosem z serka mascarpone. Po tym jak wyjadłyśmy trochę koleżance z talerza, tak wiem, że to niegrzeczne, stwierdzam że było to najlepsze z dań tego wieczoru!

   Szczerze polecam Wam La Traviatę. Jeśli tylko możecie, wybierzcie sie do tego miejsca. Spróbujecie nie tylko doskonałej kuchni, ale będziecie mogli zobaczyć i poczuć jak powinna funkcjować prawdziwa restauracja, bo ta właśnie taką jest. Poza dbającym o Was kelnerem, spotkacie również samego szefa, który nie unika kontaktu z gośćmi i chwała mu za to! A jeśli wpadniecie tam na deser to tylko nie zjadajcie mojej porcji! Tamtego wieczoru nie dałysmy rady już nic wiecej w siebie wcisnąć, więc obiecałam, że wróce po to słodkie i z pewnością niebawem to uczynię.

La Traviata
ul. F. Chopina 16/16
Lublin

  • włoskie restauracje zawsze spoko ;)