Jak najprościej ugotować kukurydzę na parze?

IMG_9560.1

  Świat bez kukurydzy byłby nudny, niesmaczny i ogólnie rzecz biorąc, bezbarwny. Ostatnio uświadomiłam sobie, że choć moja miłość do złotych kolb jest taka wielka, to nie byłam jak do tej pory na tyle uprzejma, by uraczyć Was przepisem na przygotowanie ich w parowarze. A nie! Raz jeden pojawił się przepis na kukurydzę w ziołach gotowaną na parze. Nie był on jednak tak prosty jak ten, który chcę Wam polecić dzisiaj.

   Zasadniczo różnica jest jedna. Dzisiejszy przepis jest najprostszym z najprostszych. Nie może sie nie udać i nie może nie smakować! Potem nie pozostanie Wam już nic innego jak zabrać pyszne kolby ze sobą w podróż, do Nowego Świata…

   Jak ostatnio wspominałam na ekscentrycznym Instagramie, w samochodzie nie kruszymy! Wobec tego wszelkie pożywienie konsumowanie w aucie powinno być o takiej konsystencji, by żaden, ale żaden okruch nie wbił nam sie w tapicerkę, którą odkurzamy średnio raz na trzy lata, ewentualnie rzadziej. Tak, raczej rzadziej, bo z pewnościa nie częściej. I równie pewne jest to, że przemierzając krainy i doliny, te za siedmioma górami i lasami, niejednokrotnie często zdarza nam się przeoczyć być może tak ciekawe miejsca jak jakiś tam Nowy Świat. Ja przeoczyłam a raczej tym razem nie zboczyłam, jakkolwiek to nie brzmi, i to całkiem świadomie. Bo musi jeszcze chwilę zaczekać, ale grunt że znalazłam już drogowskaz w iście doskonałym miejscu, jakoś tak na rozdrożu i tym jednym jedynym przystanku.

   Swoją drogą mogę rzec śmiało, że fotografowanie obszarów niezasiedlonych grozi śmiercią. W moim przypadku prawie dwukrotną. A wszsystko spowodowane ludzką głupotą i bezmyslnością, co boli mnie niezmiernie. Nie jestem w stanie pojąć świętokrowia, które zamiast zanikać mam wrażenie, że rozrasta nam się coraz bardziej. Trzeba to zatem zagryźć kukurydzą, choć warto pamiętać, że stresu zajadać nie wolno! Nie woźcie ze sobą nadmiaru kukurydzy gotowanej na parze, bo co i rusz musielibyście nasze warunki drogowe zagryzać przynajmiej jednym ziarnkiem! A grosz do grosza, będzie kokosza, czy jakoś tak ;)

KOLBY KUKURYDZY GOTOWANE W PAROWARZE

  • Kukurydza kolba- 1 sztuka
  • Sól- opcjonalnie

 

 
   Ja osobiście kupuję kukurydze cukrową, pakowaną w folii. Nie polecam kupować kota w worku, czyli kukurydzy, która może okazac się być paszową i tym samym po prostu nie nadającą się do jedzenia. Kolby obieramy z liści i fiflaków, myjemy. Ja zawsze kroję każdą kolbę na pół, potem łatwiej jest ją jeść. Kukurydzę gotujemy w parowarze 1godz. Jeśli uznasz, że tego wymaga, posól delikatnie dla smaku.

Smacznego!

  • bardzo lubię kukurydzę, a zwłaszcza cukrową ;)

  • Anonymous

    19 lat temu moja siostra wyszła za mąż za rolnika i od tamtej pory jemy świeże kolby paszowe, wcześniej tylko cukrowe. I co, ciągle smakuje :)

    • Może dlatego, że macie świeże to są takie dobre :) Ja za każdym razem jak trafiałam na taka paszówkę to niestety, nie nadawała się do zjedzenia. Mogłam ją gotować i gotować a nadal była twarda i bez smaku :P

      P.S.
      Zazdroszczę tego kukurydzianego pola! :)