Jak gotować bób w parowarze? Porady,sposby i mały test.

IMG_8741.1

   Obiecałam Wam, że przeprowadzę „bobro test”. Tak też się stało! Podaję wobec tego dzisiaj wyniki i jednocześnie pokazuję wszystko, krok po kroku.

   Bób ugotowałam w swoim parowarze na trzy sposoby. Dzięki temu sprawdziłam nie tylko jego smak po ugotowaniu, ale również wygląd. Ponadto każdy ze sposobów parowania daje nam nieco inne możliwości, np. jeśli chodzi o przyprawianie.

 
Dwa pierwsze sposoby w jakie uparowałam bób to zwyczajne parowanie i parowanie w pojemniku z wodą. W ubiegłym roku, jesli dobrze pamiętam, wybierałam zdecydowanie ten pierwsze sposób parowania. Jest on zdecydowanie najprostszy. Wystarszy po prostu opłukany bób wrzucić do parowaru i gotować ok. 40min. Warto jednak pamiętać żeby warstwa ziaren jaką wrzucimy nie była zbyt duża, wówczas będziemy mieć pewność, że ugotują sie równomiernie.W tym sezonie zaś zdecydowałam się na drugi z powyższych sposobów parowania. Pomyślałam, że bób to przecież strączek i może warto uparować go tak jak np. cieciorkę, czy soczewicę, czyli w pojemniku do gotowania ryżu, czy kaszy. Czas gotowania jest taki sam jak w pierwszym przypadku. Jednak należy do tego celu dysponować pojemnikiem, który przeważnie posiadacie w kompletach do swoich parowarów. Jesli tak nie jest, możecie poczytać o tym jak obejść ten problem tym poście. Pozostaje ponadto zagtowanie wody w czajniku i zalanie nią bobu. Jedynie chwila dodatkowego wysiłku.

  Trzeci sposób to parowanie bobu na tacce. Możemu go uparować z dodatkiem wody, lub bez. Jednak to drugie wyjście jest w zasadzie bezsensowne i w możnaby je wówczas porównać do parowania bezpośrednio w koszu. Wobec tego parujemy z dodatkiem wrzątku. Minusem tego sposobu gotowania jest z całą pewnością fakt tego, że zmieścimy na tacce zaledwie jedną porcję bobu. Być może ten sposób sprawdzi się wówczas kiedy będziemy mieli ochotę uparować bób jako dodatek do obiadu i to raczej pod postacią jednej porcji.

    Zrobiłam zestwienie, porównanie wszystkich bobów. Chciałam zobaczyć, czy różnią się kolorem, smakiem i konsytencją. Istotną informacją z pewnością jest fakt, że bób gotowany w pojemniku, jak również ten na tacce został uparowany z dodatkiem fruktozy i soli. Parowany w koszu z przyczyn oczywistych nie mógł być przyprawiony. Według mojej oceny można zauważyć pewne różnice. Zerknijcie poniżej.

   Nie wiem na ile jest to widoczne na zdjęciu i na tak małej próbie, ale z pewnością pierwszy od lewej bób wyglądał po uparowaniu najmarniej. Jego skórka była najbardziej pokurczona ze wszystkich i najbledsza. Bób z tacki wyglądał nieco lepiej. Nie miał on jednak aż tak napompowanej skórki jak ten gotowany w pojemniku, który jednocześnie wyglądał najatrakcyjniej.

   Oczywiście wszystkie z nich zostały przez mnie spróbowane. Werdykt nie jest jednoznaczny. Po pierwsze dlatego, że lubię jadać bób ze skórką. Po drugie dlatego, że od czasu kiedy gotuje na parze praktycznie nie używam w swojej kuchni soli i warzywa doprawione podczs gotowania, nie smakują mi już tak jak kiedyś.

   Bób ugotowany bezpośednio w parowarze miał najbledszy kolor i jego smak był najbardziej naturalny. Co za tym idzie, polecam parować w ten sposób bób, który będziemy dodawać np. do sałatek, czy przekąsek, które bedziemy mieli okazję doprawić. Najintensywniejszy w smaku był bób uparowany na tacce. Nic dziwnego. Był on gotowany w niewielkiej ilości wody z prawie tak samą ilością fruktozy i soli jak ten w pojemniku. Myślę, że doskonale sprawdzi się do wcinania tak po prostu bez żadnych dodatków. Natomiast ten, ktory naajlepiej sie prezentuje, zaowno w skórce jak i bez niej, może zostac użyty jako dodatek do dań, czy puree, albo kremu.

   Takie są moje spostrzeżenia odnośnie parowania bobu. Mam nadzieję, że przydatne i trafne. Jednocześnie zachęcam Was do gotowania tego strączka, gdyż jest on niezwykle zdrowy i pożywny. Jest on doskonałym źródłem białka oraz błonnika wspomagającego trawienie, oraz dającego uczucie sytości. W porównaniu z innymi strączkami bób jest mniej kaloryczny. W 100g zawiera on 66kcal, ta sama porcja ziaren pokryje nasze dzienne zapotrzebowanie na kwas foliowy. W bobie znajdziemy również bardzo dużo wapnia i magnezu, oraz potasu i żelaza, a także steroli roślinnych chroniących nas przed choobami nowotworowymi. Troche uboższy jest on jednk w witaminy, nie znaczy to jednak, że ich w nim nie znajdziemy. Bób zawiera głównie witaminę A, oraz C a nawięcej witaminy B. Warto wiedzieć,  że najwięcej witamin i składników odżywczych w bobie zawartych jest w jego skórce. Tym samym namawiam Was do jedzenia go w formie przekąski i nie obierania. I tutaj jeszcze raz wrócę do mojego testu, chcąc nie chcąc najzdrowszym będzie dla nas ten bób, który uparujemy bezpośrednio w koszu. Nie ma on wówczas styczności bezpośrednio z wodą i wszystkie sładniki odżywcze oraz witaminy pozostają po uparowaniu w skórce i pod skórką, gdyż niczego nie wylewamy razem z wodą!

                                                    A Wy jak uparujecie Wasz bób? :)
 

  • Malwina Nogaj

    Dzięki ! Bardzo przydatny post :) Jako że w pracy nie mam kuchenki, tylko mikrofalę, postanowiłam przynieść parowar :) do którego chętnie dołączyła reszta biura :) Nikogo już nie dziwi widok, surowych ziemniaków, warzyw i bobu, który przynoszę do pracy :)