Gotowana na parze pasta z cieciorki i botwinki

IMG_6070.1

   Działanie dotyczące dzisiejszej pasty było ewidentnie spontaniczne a może nawet nie tyle co spontaniczne, ile chyba nawet nie przemyślane. Ugotowałam w parowarze cieciorkę, bo tak! A dalej to już trzeba było działać. I podziałalam zjadając trochę tak na sucho, tak po prostu. Reszę przerobiłam bynajmniej nie na hummus a na pastę z dodatkiem botwinki.

   Hummusu być nie mogło, bo nie miałam tahini, czyli pasty z ziaren sezamu. Oczywiście można zrobić ją samemu. Zanczy kto może, ten może. Ja nie mogę, bo mojemu blenderowi w każdej chili grozi zawał, więc jakiekolwiek prace podwyższajce ciśnienie, nie działają na jego korzyść. Mogłabym się mimo to pokusić o nazwanie mojej pasty hummusem, ale uważam że byłoby to jednak nie adekwatne. Nie tylko z powodu braku tahini, bardziej zawrtej konsystencji, ale również ze względu na dodatek botwinki. Wobec tego chcąc nie chcąc, pozostajemy przy gotowanej na parze paście z cieciorki i botwinki. Tak jest dobrze! Myślę, że nawet bardzo dobrze, bo smakuje naprawdę świetnie. Cieciorka jest mięsista. To istotny komunikat szczegolnie dla posiadaczy kiepskich blenderów. W smaku jest delikatniejsza od fasoli. Myślę, że można powiedzieć, że ona po prostu ma delikatny fasolowy posmak. W mojej paście jak już wspominałam, znalazła się botwinka, a dokładnie same łodyżki. Wczoraj do kaszy orkiszowej zużyłam buraczki, z listków skorzystam jeszcze dzisiaj i nie omieszkam Wam pokazać co wyjdzie. O ile wyjdzie… Botwinka nadała pięknego różowego koloru, jest prawie nie wyczuwalna. Trzecim bardzo ważnym składnikiem jest olej sezamowy, który znajdziecie również w hummusie. Pasta pochłonęła go dość sporo, przynam. Najpierw musiałam go dolewać, bo blender umierał. Później jednak stwierdziłam, że smak jest zbyt mało intensywny. To mnie zdziwiło, bo olej sezamowy ma bardzo mocny smak i zapach. Przynajmniej takie jest moje odczucie. Myślę, że niektórzy mogą mieć te odczucia podobne i być może nawet nie przepadają za smakiem sezamu. W takiej sytuacji proponuję im użyć po prostu innego oleju, który jest ich ulubionym. Polecam Wam tą pastę na sycące śniadanie, świetnie smakuje z pełnoziarnistym pieczywem!

GOTOWANA NA PARZE PASTA Z CIECIORKI I BOTWINKI
  • Cieciorka- 1 szklanka
  • Botwinka- 2 pęczki, potrzebne będą same łodygi
  • Olej sezamowy- ok.6 łyżek/ można zastapić innym
  • Czosnek- 1 średni ząbek
  • Limonka- sok ze świeżo wyciśniętej, ok.1 łyżki
  • Młody szczypiorek
  • Sól himalajska

 

   Cieciorkę najpierw nalezy namoczyć. Zalej ją wodą i odstaw na noc a rano będzie jż gotowa do gotowania. Gotuje się ją jak ryż, czy kasze, czyli w pojemniku zalewając wrzącą wodą na ok.2cm powyżej jej poziomu. Czas parowania to ok.1godz. Cieciorka musi być miękka! Po ugotowaniu należy ja odstawić do całkowitego ostygniecia. Kiedy bedzie już zimna zabiermy się za jej blendowanie. W międzyczasie dodajemy powoli olej sezamowy, posiekane łodygi botwinki, pokrojony lub przeciśnięty przez praskę czosnek oraz szczypiorek. Pod koniec solimy do smaku. Przekładamy do miseczki i po wierzchu polewamy olejem co uchroni pastę przed wyschnięciem.

Smacznego!