Gdzie się podziało 15kg??? Ogólnopolskie Centrum Zaburzeń Odżywiania.

545946_3698484664760_879679318_n.1.2

      Tak się stało jak się stało, że po dzień dzisiejszy odkąd istnieje EKSCENTRYCZNY PAROWAR nie powstał wpis, który w jakikolwiek sposób wytłumaczyłby choć w minimalny sposób dlaczego… I tak sobię myślę, że nie będzie już chyba lepszej okazji jak ta właśnie, tzn. moment kiedy ja i mój blog nawiązaliśmy współpracę z Ogólnopolskim Centrum Zaburzeń Odżywiania.

      Pytanie o kwestie dotyczące powstania bloga ostatnio padają dość często. Zawsze odpowiadam, że EKSCENTRYCZNY powstał spontanicznie jako miejsce, gdzie chciałam gromadzić swoje pomysły na to co uparowałam. Tak właśnie było! Tylko jeszcze pytanie skąd w ogóle pomysł gotowania na parze? Momentu kiedy parowar w moim domu się pojawił szczerze mówiąc nie pamiętam, wnioskuję zatem, że stał gdzieś w szafce i wyjęłam go kiedy przyszła taka potrzeba. No dobrze, wobec tego co takiego się zdarzyło, że do tego doszło? To już chyba dłuższa historia, więc usiądź wygodnie…

                                                                                                                fot. ekscentryczny parowar

       Kto mnie zna ten wie, że zawsze boli mnie głowa :) Kto mnie troszkę czytał może też natknął się na tą informację. Znaczy ściślej mówiąc, nie na informację, że zawsze, ale czasami,bo nie przesadzajmy znowu ;) Pierwszego ataku migreny nie pamiętam. Wiem jednak na pewno, że te z aurą zaczęły pojawiać się na pierwszym roku studiów. Boże jedyny, myślałam że umieram! Od 4-5 razy w miesiącu nie dość, że konałam na ten nieziemski ból głowy to jeszcze aura pod postacią zaburzeń widzenia, a dokładnie potrafiłam tracić wzrok na ok.godzinę, mieć okrutne mdłości, bóle brzucha i o nadrażliwości na światło i zapach nie wspomnę. Nie mogłam normalnie funkcjonować. Po prostu nie było takiej możliwości! I w końcu pojawił się lek, który od pierwszej tabletki zaczął zapobiegać atakom. Cud! Pojawiły się niestety też prawie od razu skutki uboczne. Najpierw bardzo drętwiały mi nogi, potem ręce. Nie mogłam siedzieć, stać,leżeć. Tak źle i tak nie dobrze. Po ok. dwóch latach i podwyższeniu dawki pojawiły się problemy z mową. To było szczególnie przykre. Nie dość, że w ogóle czujesz się zdezorientowany/a, ospały/a to jeszcze takie hece na dodatek! A jak wytłumaczysz swojemu rozmówcy, że zaraz w trakcie rozmowy z nim możesz się zaciąć, bo masz problem z wysłowieniem się, który jest niezależny od Ciebie? Zdarzyło mi się rozpłakać.

     To nie był koniec. Migreny znów zaczęły się pojawiać. Co prawda już nie tak silne i bez aury, ale jednak. Trzeba było zwiększyć dawkę leku, bo przecież nie mogę w kółko brać tych przeciwbólowych. I pierwsza tabletka…i nie mogę jeść. Przez kilka pierwszych dni miałam uczucie jakbym była ponad tym. Nie jem! Nie czuję głodu, niebywałe! Wiedziałam jednak doskonale, że Topamax to specyficzny lek. Wiedziałam, że może się to zdarzyć, choć szczerze mówiąc myślałam, że to odczucie będzie zupełnie inne. Idziesz do lekarza a ten informuje Cię o skutkach ubocznych, czytasz ulotkę, informacje w sieci. Wiesz, że ten lek nie jest już tylko stosowany tak jakie było jego pierwotne przeznaczenie, tzn. do leczenia padaczki, ale również już migren, otyłości, bulimii a także alkoholizmu. To nie jest jakiś tam odchudzacz. Czułam się strasznie. W przeciągu 3 miesięcy schudłam 15kg. Nigdy nie byłam otyła i nie miałam problemów z nadwagą. Super szczupła też nie byłam, to prawda. Największym plusem w tej całej sytuacji jest fakt tego, że miałam wgląd. Wiedziałam co się dzieje i starałam się jak to tylko było możliwe panować nad tym co się dzieje o ile można powiedzieć tu o możliwości zapanowania nad awersją do jedzenia…  Drugim plusem z pewnością będzie fakt tego, że porzuciłam słodycze. Wtedy właśnie pomyślałam, że nadarza się jedyna i niepowtarzalna okazja na zmianę nawyków żywieniowych. Od tego się zaczęło! I chyba właśnie tak „przyszedł parowar”, bo przecież jeżeli nie jesz, albo jesz tyle co mysz to wiadomo, że nagle nie wtrąbisz schabowego z kapuchą!

       Topamax’em leczę się nadal. Są dni kiedy migrena wyłącza mnie z życia, ale już bardzo rzadko. A jak jest z jedzeniem? Otóż wiem jak to jest wciskać w siebie… 1 zieloną oliwkę. Jak to jest tłumaczyć wszystkim dookoła, że się odchudzasz, bo tak prościej, łatwiej i krócej. Wiem też jak to jest kiedy ktoś Ci mówi, że jesteś chora/y, że zapewne masz anoreksję i to w ogóle jest Twoja wina! Wiem też jak to jest stać po drugiej stronie. Czasem dostaję od Was maile, czasem pytacie, czasem romawiam z kimś gdzieś, bo ktoś zapyta. Mam nadzieję, że już za chwilkę, jak tylko wreszcie skończę studia ;) będę mogła nadal rozwijać swoje zainteresowania, które właśnie związane są z zaburzeniami odżywiania. Anoreksja i bulimia to okrutne choroby. Pierwszy raz zetknęłam się z nimi na praktykach studenckich w Klinice. Oczywiście jak na mnie przystało wpadłam do szpitala jak po ogień i w konsekwencji akurat okazało się, że będę je odbywać na oddziale młodzieżowym. Właśnie wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie to, że te zaburzenia istnieją, że liczby nie kłamią, a ludzie cierpią…

   

     Może ktoś z Was już zaglądał na stronę Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania? Może już wiecie, że tam nie straszą :) Ja jestem mega pozytywanie zaskoczona tym miejscem. Można tam znaleźć mnóstwo, ale to mnóstwo informacji na temat zaburzeń odżywiania. Cieszę się, że Centrum jest Ogólnopolskie, że rozwija się mocno i prężnie dając szansę osobom z różnych zakątków kraju, a do tego ta różnorodność oferowanej pomocy. Ogólnopolskie Centrum Zaburzeń Odżywiania prowadzi wiele form wsparcia, nie tylko dla osób cierpiących na anoreksję, bulimię, czy otyłość, ale również dla ich rodzin. Oferuje ośrodek leczenia, grupy terapeutyczne, działania edukacyjno- informacyjne, pomoc za pośrednictwem e- mail, oraz telefon zaufania. Ja przyznam szczerze, że nigdy bym nie zdecydowała się zadzwonić po pomoc, bo…jestem okrutnym wstydziuchem telefonicznym łaaaa! :D Dlatego uważam, że Centrum wpadło na doskonały pomysł i dało możliwość wysłania maila, super! Ale może Ty masz zupełnie inaczej, może wolisz właśnie zatelefonować, albo po prostu przyjść, spotkać się i pogadać, bo wiesz, że coś jest nie tak… Widziałeś/aś jakie piękne słońce świeci dzisiaj za oknem? :)

                                           

  • Bardzo ciekawy post.

  • Jestem bardzo zaskoczona tym postem.. I to na dodatek w okresie kiedy znow zastanawiam sie nad wznowieniem (a raczej prawdziwym rozpoczeciem) leczenia zab.jedzenia na „A”. (przepraszam, podczas calego zamieszania wokol tej sfery zawsze uzywam tylko pierwszej literki, przeraza mnie ta nazwa. Moze nie dochodzi do mnie, pomimo 6-miesiecznej hospitalizacji, ze mnie to dotyczy..?) Tak naprawde waham sie to w jedna to w druga strone. Nie jest ani gorzej ani lepiej. Wbrew pozorom tak jest wlasnie najgorzej.

    Dziekuje za ten wpis.
    Pozdrawiam:)

    • Nie ma za co :) Sama również się zmobilizowałam dzięki temu, wreszcie! Nie dziwię się, że masz sporo obaw. Leczenie „A” :), czy innej przewlekłej choroby, wymaga czasu, cierpliwości itd. Ale pełna rozterek dziewczyna napisała powyżej na końcu komentarza, że jednak sytuacja, w której znajduje się obecnie jest najgorsza-bo ani w te, ani we w te…
      Pozdawiam Cię i życzę choćby maleńkiego kroku do przodu! :)

    • Ach, i wysłałam Ci odpowiedź na youtube, ale nie wiem, czy technika mnie nie przerosła :D i czy ta wiadomość się wysłała, czy też nie ;) Chyba najlepiej się komunikuję za pomocą poczciwego maila w razie czego hihi :)

  • Przeczytałam do końca -mam nadzieję że Twoje migreny szybko odczepią się od Ciebie raz na zawsze i będziesz mogła sobie spokojnie parować i rozwijać swoje pasje:)Czego ci z serca życzę:)

    • A spróbowałabys nie doczytać ;) Dziekuję, ja też mam nadzieje, że wreszcie jakiś piorun mnie porazi i mi minie :D

  • Tego typu zaburzenia mnie przerażają. W pewnym momencie bałam się, że będzie mnie to dotyczyło, szczęśliwie nie. Naprawdę należy pomagać w tych chorobach, bo cały świat wokół prowokuje taki przebieg rzeczy. Oczywiście nie powinniśmy na to reagować, ale wiadomo jak jest.
    Współczuję z migrenami, mam nadzieję, że nie będą Ci one mocno dokuczać.

    • Dziękuję, mam nadzieję, że któregoś dnia bóle głowy przestaną mnie nękać :) Faktycznie, czasem nie wiadomo jak postępować. Reagować, nie reagować. Tłumaczyć, czy też nie. Myślę, że tego typu rozwiązania jak edukacja przynajmniej minimalnie pomogą rozwikłać ten temat. Pozdrawiam!:)

  • Masakra.. 15 kg w takim czasie..

  • Anonymous

    Jak przeczytałam cały ten teks to zaczęłam ryczeć… aż szok. Weszłam na stronę tego centrum i znalazłam to samo co na innych stronach w internecie czyli NIC. Muszę powiedzieć, że Twój post był dla mnie prawdziwą motywacją, aż zachciało mi się zmian i prób. Może jeszcze nie jestem gotowa na to by prosić o pomoc, może nie chcę znaleźć dla siebie szansy, a może nie umiem jej szukać, ale słowa „szukaj pomocy” nie pomagają mi w żaden sposób,a tylko tyle znalazłam (albo mój mózg tyle zobaczyła) na stronie centrum…
    Pozdrawiam,
    Bulimiczka z 9cioletnim stażem.

    • Aj, nie miałam internetu przez kilka dni i przepraszam,że odpisuję dopiero teraz! Użyłaś fajnego stwierdzenia, że :”Twój mózg tyle zobaczył na stronie Centrum…”, w odniesieniu do szukania POMOCY. Wydaje mi się, że jesteś troszkę przewrażliwiona w tej kwestii i właśnie jedyne co widzisz to tylko to słowo:) A kiedy jedne rzeczy wyolbrzymiamy, inne niezwykle ważne potrafimy przeoczyć… Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

      P.S. Wejdź na stronę Centrum ponownie i zakryj palcem słowo, które Cię przeraża, albo zaklej karteczkami i zacznij przeglądać raz jeszcze :)

  • Zaburzenia odżywiania – temat znany mi doskonale. Borykam się z owym już od roku..I gubię się gdzieś w tej walce.

    Bardzo bym chciała abyś stała się częścią ideii, którą właśnie tworzymy :) Tematyka oscyluje w tematy Ci bliskie – ćwiczenia, dieta ale także zaburzenia odżywiania. Widzę, że jesteś biegła w tym temacie także przyda się każda opinia. Zapraszam -> http://dzisiejsza-nadzieja.blogspot.com/

  • Na migrenę jest bbbb prosty sposób.Palcem wskazującym albo innym do wyboru i do koloru zatykasz sobie dziurkę od nosa.Dowolną… Oddychasz drugą i po krzyku. Już nie boli.Pozdrawiam serdecznie.

    • Oho, to muszę wypróbować! O tej metodzie nie słyszałam. Muszę przyznac, że brzmi intrygująco :) Również pozdrawiam! :)

  • Ech nie jest łatwo walczyć o zdrowie, ale wierzę w Ciebie :)

  • dziękuje za post….chyba się odnajduję w tym co piszesz….może czas też o tym napisać…u mnie też choroba kiedyś zapanowała mną i moim zdrowiem…i też zaczęło się od leku…

  • Anonymous

    no cóż…znam tę stronę…w jednym z najgorszych momentów swojego życia, kiedy się przemogłam i postanowiłam poprosić o pomoc zwróciłam się do któregoś ze współtwórców…ale bezskutecznie