Francuskie ślimaczki light

embed_ryjItYMil3n19Ts8OWyy3wrX09DcCgzz

    Ostatnio miałam straszną ochotę na ślimaczki z ciasta francuskiego.Nie wiem,czy to za sprawą tych wszystkich smakowitych zdjęć jakie co chwilę przeglądam w blogosferze,czy może z powodu tych moich ulubionych-ślimaki drożdżówki z rodzynkami,które można znaleźć w większości hipermarketów. Doszłam oczywiście do wniosku,że skoro takowy „głód” za mną podróżuje to lepiej jak ja go dopadnę za wczasu,a nie on mnie,więc kupię to ciasto francuskie bez względu na wszelakie czynniki kaloryczno-tłuszczowo-węglowodanowe i zjem,zjem zanim owy głód dopadnie mnie na dobre i będę musiała pożreć wszystkie :) Tymczasem jednak kiedy to ostatnio wybrałam się do hipermarketu na jakieś zakupy i grzebałam w lodówce po półkach z serami, natrafiłam na ciasto francuskie LIGHT.Jakże wielkie było moje zdziwienie!Po pierwsze,że taka wersja owej pyszności,na którą od taka dawna mam ochotę,a po drugie,że znajduję ją w lodówce między cammembertem a oscypkiem-nie w zamrażarce…
    Ciasto wypróbowałam,jest bardzo dobre.Ślimaczki wyszły takie jakie chciałam. W tym przypadku jednak mam prawie 100% pewności,że podtytuł produktu,tzn.LIGHT,niewiele co komu pomoże.Chodzi mi o to,że jeśli ktoś się np.odchudza,jest nie diecie to jedzenie tej rzeczy to nie najlepszy pomył,w wersji mniej kalorycznej,również.Dlaczego?Pszenne ciasto o bardzo wysokiej zawartości tłuszczu jak i węglowodanów.Ponadto musimy coś do niego dołożyć a najlepiej lubimy na słodko…Do tego przecież to taka przekąska,więc sprzyja podjadaniu i TRAFIONY ZATOPIONY !!! I żadne light nie pomoże,bo to już tylko o jakieś 100 kcal na 100g mniej,więc tak naprawdę niewielka różnica.Tak,tak,oczywiście teraz wszyscy którzy są na diecie,jak i Ci,którzy takich zmartwień nie mają, mogą sobie zrobić np.SŁODKĄ NIEDZIELĘ z okazji KARNAWAŁU i zjeść 1…2…3 ślimaczki(reszta już zjedzona:) ),więc proszę bardzo,częstujcie się! :)

         FRANCUSKIE ŚLIMACZKI LIGHT Z RUMOWYMI RODZYNKAMI

  • Ciasto francuskie LIGHT- 1 opakowanie tj.1 płat,ja użyłam ciasta firmy Henglein (kupione w Carrefour)
  • Rodzynki sułtańskie- 4 garści (lub wg.uznania,ja po prostu uwielbiam dużą ilość)
  • Aromat rumowy-1 łyżka lub rum ciemny
  • Olej kukurydziany- 2 łyżki
  • Fruktoza-1/4 szklanki + 1/4 do pozypywania
  • Jajko-2 
  • Mleko 0,5% – 4 łyżki

         Rodzynki w miseczce polewamy aromatem i zalewamy wrzątkiem trochę powyżej ich wysokości.Zakrywamy spodeczkiem.Czekamy jak ostygną.Ja zawsze robię to wieczorem żeby sobie postały całą noc. Ciasto,które trzymamy w lodówce rozkładamy.Polewamy olejem.Do fruktozy dodajemy odrobinę wody ażeby powstał nam lukier.Teraz to wszystko deliktanie i równomiernie rozsmarowujemy na cieście.Rodzynki odsączamy i wykładamy na ciasto. Zawijamy w rulon-ściśle ze względu na dużą ilość rodzynek.Wkładamy „roladę” do lodówki. Na ok.1 h.Tuż przed wyjęciem rozkłócamy jajka i dodajemy mleko. Wyjęte z lodówki ciasto kroimy na plasterki o grubości ok.2 cm(przeważnie na 1-1,5 cm,ale to mamy sporo rodzynek).Jeżeli ze ślimaczkó nie uciekają nam rodzynki to możemy się pokusić o ich maczanie w jajku.Jeśli to raczej nie możliwe to smarujemy je jajkiem kiedy ułożymy ślimaczki na blasze.Robimy to dokładnie-wtedy będą miały taki mleczny smak.Posypujemy każdego po wierzchu fruktozą.Pieczemy ok.14-16 min. do delikatnego przyrumienienia.

                                                                               Przepis dodaję do akcji :” ZIMOWE URODZINY”

                                                                                   

Kaloryczność:

  • Ciasto francuskie LIGHT Heinglein:100g=313 kcal
  • Olej kukurydziany:100g=840 kcal,1 łyżka=120 kcal
  • Rodzynki sułtańskie:100g=277 kcal
  • Jajko-1 sztuka=95 kcal
  • Mleko 0,5 %:100ml=36 kcal
  • Fruktoza-1 łyżka=22 kcal