Co dasz mi w prezencie? Subiektywna lista rzeczy upragnionych blogerki kulinarnej

present-932219_1920

Zdaje się, że to jeden z potrzebniejszych wpisów- nie tylko dla Was, ale i dla mnie samej. Jak wszyscy już doskonale wiemy, nieuchronnie nadciąga okres Świąt Bożego Narodzenia. To czas, który nie ma co się oszukiwać, wszytkim nam kojarzy się z prezentami. Osobiście uwielbiam je dostawać, ale niezwykłą przyjemność sprawia mi również ich dawanie. O rozdawnictwie będzie później, w pierwszej kolejności skupmy się na mnie, choć może jednak nie tak do końca. Stworzyłam listę, z której można skorzystać zależnie od chęci, możliwości finansowych jakie macie, by kupić prezent świąteczny dla blogerki kulinarnej. Niestety, nie przeprowadzałam żadnej ankiety zanim stworzyłam ten post. Mam nadzieję, że moje subiektywne odczucia, gdybania i chybania choć co nieco sie sprawdzą, gdyby ktoś z Was zdecydował się na posilenie tą właśnie listą.

Oczywiście w takich momentach zbiera się nieco na wspominki. I tak dziwnym trafem okazuje się, że chyba już w dzieciństwie przejawiałam upodobania kulinarne. Wszystko zaczęło sie od kalendarzy adwentowych, tych z czekoladkami, a właściwie z wyrobem czekoladopodobnym. Sama się sobie dziwię, że nie opierdzielałam całego na raz, a kulturalnie zajadałam jedną czekoladkę dziennie. Dzisiaj chyba korcą bardziej niż wtedy. I wszelkie kuchenki- zabawki wzrok przykuwają tak jak i wtedy. Zawsze mi się taka kuchnia full wypas marzyła. Kończyło się na komplecie plastykowych garnków, które zaraz gdzieś gubiłam. Mikołaj wiedział, że jestem małą bałaganiarą ze słomianym zapałem i duża kuchnia będzie mnie cieszyła co najwyżej tydzień, po czym ja porzucę. Czyżby? Wierna może nie do końca garnkom, zdecydowanie bardziej parowarowi, polecam dzisiaj listę prezentów dla blogerów kulinarnych.

Prezenty do 50zł:

1)Pachnąca zawieszka do samochodu. Nie, tym razem to nie choinka o zapachu mdlącej wanilii! Teraz to maleńki słoiczek, w którym zamknięto zapach świątecznych ciasteczek. Z pewnością umili czas nie jednej blogerce podczas podróży.

2)Notatnik z gumką. Żaden kalendarz, żadna apka. Po prostu notatnik, czyli trochę kartek spiętych okładką- najlepiej twardą. Nie służy do zapisywania złotych myśli a jedynie ilości pomidorów, które mamy zamiar kupic na ryneczku.

3)Rękawica kuchenna.  Coś czego nigdy za wiele, tym bardziej że produkt ten ulega dość szybkiemu zużyciu. Jeśli nawet tak nie jest, warto czasem postawić na nowy design- ot, choćby taki świąteczny. Niewielki nakład finasowy a mamy kolejny ciekawy dodatek w naszej kuchni.

4)Torba na zakupy. To ten jedyny szczegół, którego zawsze zapominamy zabrać ze sobą na zakupy- nawet jeśli jesteśmy już jej szcześliwą posiadaczką. Mimo wszystko, należy ją mieć choćby po to, by czasem zerknąć na ciekawy, często inspirujący napis, który się na niej znajduje.

5)Super Foods. Powodów jest co najmniej kilka. Najważniejszym zapewne jest fakt tego, że taka moda i taka sytuacja wobec tego. Drugim zaś, już mniej istotnym- kwestie zdrowotone. Także białko konopne, spirulina, czy inne takie zawsze na propsie. Kokardka gratis!

 

 

Prezenty do 100zł:

1)Blender ręczny . Warto poszukać takiego, który cechuje się wysoką mocą i posiada pojemnik. To drugie jest szczególnie ważne jeśli kuchnia blogerki pomalowana jest na jasny kolor a w oknach wiszą zasłonki. Warto zabezpieczyć się przed niechcianym wypadkiem. Dodatkowym plusem będzie opcja miksowania pulsacyjnego- od kilku do nawet kilkunast stopni.

2)Butelka wielokrotnego użytku do picia wody. To pomysł, który powinien przyapść do gustu każdemu, bez wyjątku. Zawsze powinniśmy dbać o prawidłowe nawodnienie organizmu a taka butelka jest lekka, można ją myć w zmywarce i z łatwością przyczepić do torebki- ułatwi nam zmaganie się z tym faktem. Ponadto można do niej wlewać gorące płyny, czy soki własnoręcznie przygotowanie.

3)Jajowar. Tu nic Ci nie wybuchnie! Gotowanie jajek, nie ważne czy tych na miękko, czy na twardo to zmora wielu osób. Również blogerek kulinarnych. To urządzenie pozowli nam spać spokojnie.

4)Nóż szefa kuchni. Zdecydowanie krojenie i siekanie to zbyt ważne kwestie, by można było je ignorować nie nadającym się do tego  nożem. Warto wybrać taki, który będzie przede wszystkim ostry, jednocześnie lekki i co niezwykle istotne- dopasowany do dłoni właściciela/ki.

5)Power bank. Coś bez czego ciężko jest poradzić sobie w dzisiejszym świecie, zważywszy na fakt tego, że nie zawsze mamy możliwość „podłączenia się do prądu”. Urządzenie jest małe, bez problemu zmieści się w każdej torebce ratując życie blogerce, ale przede wszystkim jej smartfonowi! Podładowanie się w każdych okolicznościach mile widziane.

 

Prezenty do 300zł:

1)Parowar. Zdecydowanie jeden z lepszych prezentów tego świata! Nawet najlepszy garnek to nie to samo.

2)Ciepły koc.Nie ma co się oszukiwać, czasem też śpimy. Co więcej, zdarza nam się zasnąć przy garnku, nad garnkiem. Najlepiej śpi się nad parowarem oczywiście, ale bez owinięcia w futrzasty koc, nie da rady.

3)Lunchbox. Możemy zjadać śniadanie z woreczka, folii aluminiowej, możemy nawet z pudełeczka, ale możemy i ze specjalnego lunchboxa. Torba na ramię, w której kryją się piętra, a na nich po kolei poukładane pojemniczki ze śniadaniem, czy lunchem, które rozpakujemy w pracy niczym królowa- bezcenne.

4)Kask narciarski z goglami. Propozycja dla blogerek, które nie biegają dzień w dzień, za to korzystają w pełni z sezonu narciarskiego, by zgubić zbędne kalorie. Oczywiście nawet na zaś jak się tylko da! Kask musi mieć mocną konstrukcję, by solidnie absorbować ewentualne wstrząsy. Głowa w kuchni jednak rzecz ważna. Oczy również, stąd pomysł połączenia 2w1.

5)Fartuch kuchenny. Oczywiście nie taki zwyczajny. Najlepiej jeśli będzie wyglądał jak elegancka, kobieca spódniczka, do której można założyć nawet szpilki. Dość owijania się w coś co swoim wyglądem przypomina ścierkę. Ciasto można zagniatać w jeszcze bardziej seksowny sposób, nikt nie ma nic przeciwko- prawda?

 

Jeżeli macie jakies swoje ciekawe pomysły, propozycje, o które można byłoby uzupełnić powyższą listę- piszcie, komentujcie. Jak już wspomniałam, stworzyłam ją w oparciu o swoje przemyślenia. Jestem ciekawa Waszego punktu widzenia, jak również i tego co Wy podarowalibyście kulinarnemu freak’owi, blogerce, czy blogerowi na Mikołajki, czy Gwiazdkę.

 

christmas-932341_1920

 

 

 

 

  • Jagoda

    właśnie a propos blender ręcznego, ja w zeszłym roku dostałam pod choinkę blender z panasonica . Jak dla mnie idealny prezent dla babeczek lubiących siedzieć w kuchni :)

    • Ja mam taki blender brauna, kupiony jakieś 15 lat temu… Wyglądem nie odbiega od tych, które można kupić teraz. Myślę, że równieżskoro wytrzymał tyle lat jest tak naprawdę dobry. Ma niestety jedna wadę- to jakis najprostszy model z jedna końcówką, bez pojemnika. Czasem po prostu wszystko mam rozbryźnięte po kuchni ;)

  • Dobrą oliwę z oliwek polecam do 50 zł :)