Asertywność na diecie i sałata z kurczakiem.

IMG_4049.1

  Ani to sałatka reprezentacyjna, ani tym bardziej spektakularne danie. Raczej taka na zapchanie, ale całkiem z głową. Bez głowy, czy raczej jej ruszenia jesteśmy bowiem skazani na same życiowe klęski i porażki. Takie życie, czy taka sytuacja jak kto woli!

   Ponoć nastał czas karnawału, wiem  to trochę z internetu, trochę z gazet i trochę z kątowni. Nie wiem kiedy się kończy. Nigdy nie wiem, bo te sprawy mnie nie dotyczą. Uważam bowiem, że pościć muszą Ci, którzy muszą, czyli Ci, których dosięgł grzech i teraz warto go odpokutować, albo jakoś tak. Zresztą, tak czy inaczej kwestie mojej wiary i nie wiary, jak i moich poglądów w tym temacie są z całą pewnością do przedyskutowania, ale nie tym razem. Mam jednak nadzieję, że jakaś dobra, może być też i zła dusza, bo wielkiej róznicy mi to nie robi prawdę mówiąc, powiadomi mnie o ostatkach, bo jednak warto tego dnia tak dla uświęcenia tradycji wciągnąć pączka i zagryźć faworkiem. No właśnie, czy jednego pączka można zagryźć tylko jednym faworkiem? Kiedy piec, smażyć w głębokim tłuszczu, czy może dać sobie spokój i pobiec z rana póki kogut zapieje do cukierni, albo i do marketu, by najpierw ucałować klamkę, swoje odstać a potem rytualnie i z impetem dopaść porcję słodkości niezbędną do uświęcenia tego niebywałego dnia? Dylemat wszechczasów. Może najeść się na zaś. To jakieś rozwiązanie. Tylko, że tak na zaś może sprawić, że sukienka na ostatki stanie się nagle za mała i szlag to trafił. Więc jednak nie. Z drugiej jednak strony kiedy impreza goni imprezę, bo zapraszają i namawiają i nie wypada i my w końcu zaprosić musimy, bo nasza kolej na polską gościnność nastała. To taki miły czas i człowiek by chciał tak ciut mniej, tak delikatniej, ale sytuacje nie sprzyjają. No najłatwiej tak powiedzieć. Zdradził żonę, bo sytuacja nie sprzyjała dotrzymaniu wierności. Nie szukaj wymówek, bo nim się odwrócisz…to ona może znaleźć Ciebie! Jest szybka i zwinna. Bądź czujny. Największym wrogiem wymówki jest asertywność. Mówię Ci, widziałam na właśne oczy jak jedna drugiej potrafi przyłożyć! Scena jak z tego filmu, tego o biill kill i nie mam mocnych. Nie oglądałeś? Nie szkodzi. Wykup całkiem darmowy pakiet asertywności, zacznij go stosować i…nie osiągniesz sukcesu.
 

 Sukcesu nikt nigdy nie osiągnął po jednej próbie, no chyba że Ci w czepku urodzeni i Ci, którzy chcą wygrać jedną walkę a nie całą wojnę. Zakładam, że chodzisz raczej w czapce, którą na drutach wydziergała Ci babcia i że już oberwałeś po tyłku kilkukrotnie, bo inaczej byś nie dobrnął do tego momentu i nie czytał dalej zastanawiając się, czy za moment dowiesz się jak być asertywnym, a co za tym idzie nie chodzić na imprezy, gdzie stoły suto zastawione. Dowiesz się, że po pierwsze nie rozchodzi się tu wcale o to, żeby odmaiwiać sobie, czy innym. Przecież jedzenia człowiek nie może sobie odmówić. Przyjemności również. Zawiłość tejże kwestii jest zaledwie tylko ciut bardziej zawiła. Życie w ogóle jest pokręcone, taki jego urok. Asertywność również i będzie działała jedynie wówczas kiedy będziesz świadomy swoich wyborów i celów. Warto wiedzieć o co walka ta się toczy, jaka jest jej cena, jak wysoka i co może się wydarzyć jeżeli przegrasz. Ciotki Kryśki, czy kolegi Ryśka nie przekonasz słowami:” nie jem”,czy „nie jem dzisiaj tej sałatki z majonezonem”. Taka wypowiedź, szczególnie dla osób najbliższych, które Cię dobrze znają może być kompletnie nie zrozumiała. Nagle po 137 latach swojego życia zasiadasz przy stole i oznajmiasz, że nie bedziesz jeść?! Ciotka pomyśli, żeś chory, że umierasz! Nim się obejrzysz za Twoimi plecami bedzie już stać Komisja do spraw śledczych i dr.Dolittle. Kumpel stwierdzi, że masz zapewne niewyobrażalnie wielkie problemy życiowe, więc… trzeba się napić! No ewentualnie wszyscy się obrażą, że nie jesz, bo to co przygotowali nie przypasowało Twojemu francuskiemu podniebienu. Pamiętaj, nie kłam! Nie mów nigdy, że Ci smakuje, jeśli Ci nie smakuje. Nie mów, że Ci nie smakuje, jeśli Ci nie smakuje i nie mów nigdy:”nigdy”! Masz prawo do oceny, wyrażenia własnej opinni i uczuć. Co jeżeli nie chcesz nikomu sprawić przykrości? Pamiętaj, że krytyka może, a niejednokrotnie bywa konstuktywna. Zamiast walnąć prosto z mostu znanym sloganem o zasłonej zupie, powiedz że aromatyczna, że ten grzyb z lasu ma w sobie to „coś” i z pewnością poprosiłbyś dokładkę, gdyby była trochę mniej słona. No jakoś tak. I tak jest z asertywnością. Mniej więcej.

        Twoim zadaniem jest umiejętność wyrażania swoich uczuć, swoich emocji jak również poglądów. Dlaczego ta asertywność jest taka trudna? Jak już wspomniałam, nie zastosujesz jej skutecznie jeżeli nie będziesz mieć jasno wyznaczonego celu, celu do którego będziesz dążyć i samoświadomości. W jakiejkolwiek dziedzinie byś nie działał. Bo teraz każda odmowa jedzenia, czy zmiana wyboru z majozenowej sałatki na tą dietetyczną, bedzie musiała być uargumentowana. Argument:”bo tak” był skuteczny jedynie w erze paleozoicznej, wobec czego dzisiaj musisz wysilć się bardziej. Prawie jak ten, który wynalazł koło. Chociaż, czy w zasadzie to tak wielki wysiłek? Początkowo być może tak. Jeżeli nigdy nie bywałeś w takich sytuacjach, że musiałeś mówić, dlaczego zmieniasz swoje nawyki żywieniowe. Bo o ten pikuś się tu rozchodzi. Ciotki Kryśki i kumpla Ryśka nie przokonają również argumenty typu, że coś jest zdrowsze, że po tym schudniesz, albo przynajmniej nie przytyjesz.To nie to. Powiedz dlaczego zdecydowałeś się na dietę, czy zmianę nawyków żywieniowych. Wytłumacz dlaczego nie odstąpisz ani jeden raz zagryzając kaloryczną zakąską. Mów śmiało o tym, że zmieniając nawyki żywieniowe chcesz być może zmienić swoje życie,  może wrócić do tego co było kiedyś, czuć się lepiej na głowę, na rękę, czy na małego palca u lewej stopy. Pamiętaj też, że broniąc swoich przokanań nie uderzamy pięścią w stół, gdy ktoś ma odmienne zdanie. No jak ma, to niech ma. Ty masz za to szansę pokazać, że się myli. Po co te nerwy, wrzodów jeszcze nie miałeś?  Ja mam swoje sposoby na takie asertywne działania. Czy i jak pomagają mi one w życiu. Nigdy nie przeprowadzałam badań, ani też studium przypadku na sobie samej. Jednak nie wyssałam ich całkiem z palca, z pewnością nie z tego małego u lewej stopy, bo nigdy nie byłam zbyt wygimnastykowana.

     Dzisiaj sprzedaję Ci przepis na szybką sałatkę, która ma zaspokić głód w sytuacji nagłej. Dietom sałatkowym stanowczo mówimy NIE, bo człowiek nie królik! Tym samym zapraszam Cię na kolejny post i kilka sposobów o tym jak uporać się z ciotką Kryśką i kumplem Ryśkiem, sałaką majozenową i obowiązkowym kieliszkiem wódki :)

       SAŁATA Z GOTOWANYM NA PARZE KURCZAKIEM I PLASTRAMI MOZZARELLI

  • Filet z kurczaka- 1/2
  • Czosnek- 1 duży ząbek
  • Papryka słodka mielona- 1 łyżeczka
  • Papryka ostra mielona- 1/3 łyżeczki
  • Kurkuma- 1/2 łyżeczki
  • Oregano suszone- 1 łyżka
  • Sałata lodowa- 1/2 
  • Pomidorki koktajlowe- ok.3 sztuk
  • Mozzarella- 4 plasterki
  • Majeranek świeży
  • Kiełki brokuła- 1 łyżka
  • Oliwa z oliek- 3 łyzki(winegret) + 1 łyżka(marynata)
  • Cytryna
  • Miód- 1 łyżka
  • Sól morska
    Zaczynamy od oczyszczenia fileta i pokrojenia go na kawałki wielkości mniej więcej 2x2cm. Kurkę wrzucamy do miseczki,dodajemy przyprawy, wciskamy czosnek, wlewamy łyżkę oliwy i mieszamy dokładnie. Gotujemy na parze 20min. Pamiętaj żeby ułożyć kawałeczki podczas gotowania tak żeby się ze sobą nie stykały. Z sałaty odrywamy wierzchni liść, myjemy i kroimy. Pomidorki również dokładnie myjemy i kroimy jeżeli są zbyt duże. Mozzarellę kroimy w palstry. Kiedy kurczak jest już ugotowany kładziemy go na sałacie(możesz poczekać aż ostygnie). Wszystko skrapiamy oliwą z oliwek, lub na szybko przygotowanym winegretem z oliwy z oliwek, miodu i odrobiny soku z cytryny. 

    Taka sałata będzie doskonale nadawała się na lunch, czy lekką kolację. Możesz zjeść ją z kromką pełnoziarnistego chleba, lub nawet z waflami ryżowymi. A może nie głupim pomysłem będzie podać taką, czy podobną sałatę, delikatnie ulepszoną, gościom którzy niedługo Cię odwiedzą? :)